• Wpisów:147
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin:7 014 / 2217 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Pamiętam jeszcze, jak wtedy leżeliśmy na trawie. pusta połówka, schłodzonego wcześniej w jeziorze Bolsa, turlała się gdzieś po ścieżce. Wpatrywałam się w gwiazdy, co chwilę śmiejąc się i wskazując na nie palcami. Krzyczałam do nich, chyba coś, żeby nie spadały, albo nie uciekały w dół, do wody. Kumpel siedział obok i pytał, czy przypadkiem mnie nie pojebało. Potem zarzucił pytaniem, co z kieliszkami. Pamiętam, jak przez mgłę, że kazałam mu je wrzucić do jeziora. Później, przyjaciółka pozbierała wszystkie swoje rzeczy i biorąc mnie pod rękę, ruszyła w stronę wyjścia. Oboje dość zryte, szłyśmy ulicą co chwilę będąc straszone przez trąbki aut, porypanych kierowców. A kiedy już doszłyśmy i usiadłyśmy u Niej w ogrodzie, wszystko zaczęło wydawać się tak banalnie głupie i zarazem trudne. Bo nigdy nie pomyślałabym, że ten świat, nawet po alkoholu, jest nie do przyjęcia."
 

 
Tu nie chodzi o to czy mam idealnie prosto narysowaną kreskę na oku, czy może moje spodnie odpowiednio podkreślają mój tyłek. Czy bluzka idealnie wpasowuję się w moją talie, lub czy kolor paznokci pasuje do koloru moich oczu. Tu chodzi o to że każdego ranka, popołudnia i wieczoru, każdego dnia, każdego roku staję przed lustrem i nie wykrzywiam ust w górę, nie mówię sobie że jest idealnie, nic nie mówię. Bo tak właściwie sama jeszcze nie odkryłam siebie. Wpatruję się w tą twarz, którą znam na pamięć, każdą rysę, bliznę z dzieciństwa na czole i kształt ust. Ale nic więcej. Sama dla siebie jestem pytaniem, którego nie mogę za cholerę rozwiązać.
 

 
"Moim odreagowaniem na problemy było cięcie się, a gdy to już nie pomagało postanowiłam wziąść się za leki: ketonal, paracetamol, tramal i chuj wie co jeszcze. Później w ruch poszedł alkohol i narkotyki. Trzy próby samobójcze, odwyk, pięć pobytów w psychiatryku i kurwa jeszcze żyję. Ciało zniszczone, organizm wyżarty, psychika siadła. Zupełnie nic mi nie pomaga. A co mnie tak zniszczyło? Co sprawiło że upadłam tak nisko i nie umiem się podnieść? Taki skurwysyn jak Ty mnie zniszczył, a raczej zniszczył moją miłość do Ciebie, nie odwzajemnioną miłość..."
 

 
Bo widzisz jak to jest? Odchodzimy chociaż chcemy zostać. Uśmiechamy się, równocześnie cierpiąc. Nie rozmawiamy, ale nie zapomnimy.
 

 
w tej chwili? pieprze to życie, które i tak za każdym razem w jakiś sposób, skopie po dupie, jak zwykle zbyt późno, uświadomi nam co powinniśmy zrobić, z czym poczekać, a co być może, sobie odpuścić. i to właśnie dzięki niemu, nasze dzisiaj wygląda znacznie inaczej, niż wyobrażalibyśmy sobie je wczoraj.
 

 
"Rap nas zmienia, Rap kreuje, Rap ocenia, Rap kształtuje."
 

 
"Wyrwana ze snu zaspany wzrok wbijam w sufit. Śniłeś mi się. Ponownie. To już któraś noc z rzędu. Środek nocy, a ja niczym oblana kubłem zimnej wody nerwowo unoszę się znad poduszki i szybko otwieram oczy. Nie wiem, czy to dlatego, że zasypiając intensywnie myślę o Tobie? A może to Ty nie możesz spać o trzeciej w nocy i myślisz o mnie? Wypowiadając moje imię wyrywasz mnie z kruchego snu? Próbujesz się ze mną porozumieć wbijając wzrok w zaśnieżony krajobraz miasta i ciemne niebo? Może właśnie Twoje sumienie dało o sobie znać i przypomniało Ci o wyrządzonych mi krzywdach? Powstało z prowizorycznego grobu, by uderzyć ze zdwojoną siłą w Twoje serce i umysł? Może to jedna z tych nocy, gdy oboje siłą czyjejś woli zostajemy zbudzeni, by myśleć o sobie nawzajem rozpamiętując przeszłość, która ingeruje w naszą teraźniejszość? Gdzieś, ktoś, chce, byśmy tej nocy zatracili się w tęsknocie wspomnień, by walczyć jeszcze o Nas? Może całkowicie Nasze szczęście nie zostało przekreślone?"
 

 
Czwarta kawa z rzędu, aby trochę się rozbudzić. Na słuchawkach znowu Lifehouse, nie pamiętam nawet, który raz. Staram się na jakiś czas oderwać od rzeczywistości, żeby nie myśleć. Nie myśleć, nie czuć, nie wiedzieć, nie słyszeć. Każdy mój dzień ogranicza się do wstawania, pójścia do szkoły, powrotu do domu, upajania się muzyką w te chłodne, samotne dni, upijania się i myślach o nim. Tak, to przez to wyglądam jak zaawansowana ćpunka. Podkrążone i sine oczy, od braku snu. Blada, prawie przezroczysta cera. Żywe zwłoki, tak można mnie nazwać.
 

 
Są osoby, które tracimy pomimo naszych starań. Są uczucia, które odczuwamy pomimo naszego sprzeciwu. Są myśli, które kotłują się w naszej podświadomości pomimo naszej woli. Są sytuacje, które mają miejsce pomimo naszych zamiarów. Chcemy mieć wpływ na wszystko, nie mamy praktycznie na nic. Życie byłoby przepełnione dennością, gdybyśmy mógl je rozplanować według naszych pragnień, a marzenia i rozmyślanie przed zaśnięciem byłyby zbędną codziennością zamiast abstrakcją.
 

 
"- widzisz ten nóż? - spytała, wyciągając narzędzie trzymane w swojej dłoni ku niemu. nacięła delikatnie wnętrze swojej dłoni. stał jak wmurowany, nie wiedząc o co chodzi. - tak będzie płakać moje ciało z tęsknoty za twoim dotykiem. - wydukała, wskazując na sączące się kropelki krwi z jej dłoni. wybuchnęła spazmatycznym płaczem. - a tak będzie płakać moja dusza. - powiedziała. - przykro mi kochanie. chociażbyś nie wiem co zrobiła, to koniec. nie weźmiesz mnie na litość. - powiedział, biorąc do dłoni kurtkę. - zaczekaj! pokażę Ci jeszcze tylko jak będzie płakać moje serce! - krzyknęła. zatrzymał się, tuż przed drzwiami. gwałtownym ruchem, wbiła kuchenne ostrze w swoją klatkę piersiową. - właśnie tak. będzie cichutko łkało, zwijając się z bólu, tam wewnątrz. - powiedziała, osuwając się na ziemię."
 

 
"Droga od słońca, w lusterku jeszcze kłębek promieni, fatum , co przyciąga magnesem czerni. Z przodu światła sztuczne żyły chwilą swą, z tyłu , w skutera lustrze, już tylko mrok. Rozwinęła się ciemność, wielkich samotników wielki tor, gdzie słońce jak echo, gdzie echo jak moc."
 

 
Za często chcemy tego czego nie możemy mieć. Pragnienia łamią nam serce, męczą nas. Pożądanie może rujnuje nam życie, ale jeśli chodzi o pragnienia najbardziej cierpią Ci, którzy nie wiedzą czego chcą. Ludzie boją się samych siebie. Boją się własnej realności, lecz przede wszystkim własnych uczuć. Opowiadają, że miłość jest wspaniała, ale to bzdura. Miłość rani. Uczucia przynoszą niepokój. Ludzi uczy się, że ból jest zły i niebezpieczny. Jak mają sobie radzić z miłością, jeśli boją się cokolwiek odczuwać?
 

 
Pytasz, jak wygląda moje życie. Jeśli poprosisz o ogólny jego zarys, odpowiem, że jest zwyczajne. Chodzę do szkoły, spotykam znajomych, zdarzy mi się zadurzyć. Jeśli poprosisz o dokładny opis jednego tygodnia na odpowiedź złoży się wiele elementów. Znajdzie się w tym alkohol, marihuana, narkotyki, okaleczanie. Ujrzysz we mnie dziecko, które zbyt szybko zaczęło dorastać. Pragnęło szczęścia, otrzymało krótkotrwałą radość w pigułce. Chciało pokochać życie, a zauroczyło się w gęstym dymie. Nie poznasz powodów, dla których z premedytacją niszczę swoją przyszłość. Ja już znam ten scenariusz. Przerażony, zwyczajnie uciekniesz, a me wołanie o pomoc ucichnie w oddali.
 

 
"Wiem jak ułożyć rysy twarzy
by smutku nikt nie zauważył."
 

 
"Świat... wypadł mi... z moich rąk...
Jakoś tak... nie jest mi... nawet żal..." ♫
 

 
Momentem zwrotnym jest ten w którym nie możesz się rozpłakać bo nie masz już czym. kiedy Twoje ciało nie potrafi zareagować na ten prymitywny ból wbijającego się noża w Twoje plecy przez sam los. mózg nie jest w stanie przetworzyć pytania dlaczego życie tak strasznie kopie Cię w Twoją godność, a Twoje ręce nauczyły się drżeć na tyle mocno, że trzymanie kubka z kawą sprawia Ci problem jak co najmniej u staruszka z pląsawicą.


/O.
 

 
Przykro mi, że jestem tym, kim jestem.
Nie zmienię się.
Mogę tylko nad sobą pracować.
Przykro mi, że ranię.
Mogę tylko przyłożyć plaster do tych ran.
Przykro mi, że nie rozumiem.
Mogę się tylko starać zrozumieć.
Może kiedyś w końcu zrzucę kolce, Twoje rany się zagoją, ale do tego trzeba zrozumienia.


/O.
 

 
Od szaleństwa do szaleństwa - takie jest życie!
Dobrze mieć swój własny Madagaskar ♥
 

 
Żyjemy w świecie, w którym jeden wariat tworzy wielu wariatów, lecz jeden rozsądny człowiek tylko niewielu rozsądnych
 

 
Och, co za przyjemność, niewysłowiona przyjemność, poczuć się bezpiecznie w obecności osób,przy których nie musisz kontrolować ani myśli, ani słów, lecz możesz wylać je wszystkie takie, jakie są, nie oddzielając ziaren od plew. Wiesz, że przyjacielska dłoń weźmie je i przesieje, zatrzymując to, co wartościowe, a resztę rozwieje podmuchem życzliwości ♥
 

 
Kiedy patrzę w niebo, czekam wciąż na znak.
Ciągle liczę na to, że ktoś słucha nas.
Ciągle marzę o tym, że kiedyś Ty i ja
Zobaczymy razem prostszy, lepszy świat..
 

 
Ucha nadstawiam słucham jak gra, muzyka we mnie - w muzyce ja ;D
 

 
Ty jesteś kimś, kto poda mi kredki, kiedy będę miała ołówek.
zrobi naleśniki z uśmieszkiem z dżemu.
nie będziesz pytał, bo będziesz wiedział.
przejdziesz ze mną na czerwonym świetle.
w ostatniej chwili mi powiesz: " Uważaj! Kałuża. "
nadążysz za mną do autobusu.
odpowiesz równo ze mną na jedno pytanie.
będziesz mnie słuchał kiedy coś mówię.
i uśmiechał się, kiedy jestem na Ciebie zła..
perfekcyjnie uzależniasz! ♥
 

 
Dziwnie tak kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie czekasz na żadna wiadomość. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie czujesz strachu, ze ktoś zniknie. Dziwnie. Bezpiecznie. Pusto.


/O.